poniedziałek, 11 lutego 2013

1 Rozdział





 - Podoba mi się pewna dziewczyna, i za bardzo nie wiem jak jak jej to powiedzieć. Momentalnie serce mi stanęło i myśl mnie ogarnęła, że to ja. Cieszyłam się po mimo, że nie wiedziałam na pewno. Popatrzyłam uśmiechnęłam się, a on kucał i głowę miał spuszczoną w dół.
-Może tak po prostu powiedz jej co czujesz. Może jej też będzie zależało i stworzycie idealny związek. Ciągnęłam mając dalej że chodzi tu o mnie.
- Ale jesteś pewna? Spytał z nadzieją.
- Tak. Uważam, że jesteś fajnym chłopakiem i każda dziewczyna chciałaby mieć takiego.
Siedzieliśmy jeszcze długo przy huśtawce. Po chwili z domu dobiegły głośne krzyki co oznaczało, że do domu wróciła ciocia. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Była 22:30 więc od razu poszłam spać, gdyż jutro mieliśmy zakończenie roku. Starałam się tak wejść by nie spotkać się z ciocią, by znów nie było awantury. Weszłam do pokoju i od razu spojrzałam na telefon. Oczywiście kilka wiadomości od Kingi. Odpisałam jej, przebrałam się w piżamę i położyłam spać. Byłam strasznie zmęczona, zaczęłam myśleć jeszcze o dzisiejszej rozmowie z Wojtkiem, jednak nie skończyłam bo zasnęłam. O 7:30 dzwonił budzik. Apel zaczynał się dopiero o 9:00, ale musiałam się przyszykować. Zjadłam śniadanie, ubrałam się a o 8:30 przyszła po mnie Kinga. Razem poszłyśmy do szkoły i po drodze opowiadałam jej wczorajsze spotkanie z Wojtkiem. Kinga wiedziała ze on mi się podoba, jednak ona tego też nie ukrywała przede mną. W końcu przyjaciółki powinny wiedzieć o wszystkim. Apel minął dość szybko i już po apelu wszyscy wybiegliśmy z krzykiem ze szkoły. Wszyscy staliśmy przed szkołą i obmyślaliśmy co dzisiaj będziemy robić. Zdecydowaliśmy ze najpierw pójdziemy do parku i tam resztę uzgodnimy. Jak postanowiliśmy, tak też zrobiliśmy. Było nas dość spora grupa, wśród nich był także Wojtek. Usiadłam z Kinga na ławce a reszta usadowiła się gdzie tylko było wolne. Wojtek usiadł obok Kingi i jaka nigdy wcześniej zaczął z nią rozmawiać. Trochę było to dla mnie dziwne z jednej strony ale w końcu każdy może sobie porozmawiać. Wszyscy wygłupialiśmy się i było śmiesznie. Po paru godzinach, Konrad kolega z klasy zaproponował, że może iść do niego do domu bo ma wolną chatę, tak też zrobiliśmy. Zamówiliśmy sobie pizze, chłopcy poszli po piwa a reszta siedziała i rozmawiała. Wypiliśmy dość sporo jednak nie było to znów tyle żeby być pijanym. W pewnym momencie zorientowałam się, że nie ma Kingi i Wojtka. Zaczęłam się rozglądać, jednak nigdzie ich nie było.Postanowiłam, że ich poszukam.Wstałam i zaczęłam zwiedzać dom.
-Ej, Daria nie wiesz gdzie się podział Wojtek z Kingą?
- Nie wiem, ale ich już nie widziałam od pewnego czasu.
Postanowiłam, że będę pytała dalej. Po drodze spotkałam Konrada i Olka.
- A wy nie widzieliście Kingi z Wojtkiem?
- Nie, ale wydaję mi się że ktoś wchodził do sypialni rodziców- odparł Olek.
Nie to nie mogła być prawda. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Jednak to nie było pewne. Musiałam to sprawdzić. Szłam dalej korytarzem w poszukiwaniu sypialni. Otwierałam to coraz więcej drzwi jednak nigdzie nie mogłam znaleźć jej. Nagle usłyszałam dziwne odgłosy dobiegające z końca korytarza gdzie znajdowały się ostatnie drzwi. Serce zaczęło mi mocniej bić. Odwróciłam się by sprawdzić czy nikogo nie za mną. Na szczęście byłam sama. Wolnymi krokami zmierzałam w kierunku drzwi. Podłoga zaczęła  skrzypieć więc musiałam byś strasznie ostrożna by nikt mnie nie usłyszał. Wreszcie stanęłam przed dużymi białymi drzwiami, z których dochodziło odgłosy. Moje serce waliło jak szalone. Nie wiedziałam co w tamtej chwili mam robić.Wzięłam kilka głębszych wdechów chwyciłam za klamkę i nacisnęłam.

2 komentarze:

  1. Ciekawie, ciekawie :D Mam nadzieję że wkrótce dodasz następny rozdział !

    OdpowiedzUsuń
  2. A kiedy next ?! Podoba się . ; **

    OdpowiedzUsuń