czwartek, 28 lutego 2013

4 Rozdział

nieznanego numeru. Treść jego brzmiała:
"Hejka, jak się czujesz? Nic ci nie jest? Nie boli cię coś?"
Od razu namyśl przyszedł mi Artur, gdyż jemu dawałam numer i wczoraj z resztą uratował mi życie. Pośpiesznie odpisałam:
"Wszystko okej. Na szczęście nic mnie nie boli, chociaż mam parę siniaków. A ty jak się czujesz?"
Odłożyłam telefon na biurko i poszłam sprawdzić czy u chłopców aby wszystko w porządku i czy nie potrzeba im czegoś. Zeszłam do nich a oni zapatrzeni w telewizor nawet nie zauważyli że przyszłam. Spytałam ich czy czegoś potrzebują a oni zażyczyli sobie panecakesy. Poszłam do kuchni i zaczęłam przygotowanie. Wyciągnęłam mąkę, jajka, mleko cukier i kilka jeszcze innych przedmiotów oraz mikser. Nagle rozległ się dźwięk telefonu. Szybko zostawiłam wszystko tak jak było i poleciałam na górę do mojego pokoju. Zobaczyłam że dzwoni nieznany numer i odebrałam:
-Cześć, przepraszam że dzwonię tak wcześnie ale może dałabyś rade teraz wyjść na spacer?-pytał głos w słuchawce.
Po głosie poznałam że był to Artur, więc dodałam:
-Hej, teraz nie mam czasu bo muszę zająć się młodszymi kuzynami a robię im panecakesy. Ale jeśli chcesz to wpadnij do mnie siedzę sama.
-A nie będzie to problem?
-Nie coś ty, żaden problem.
-To ja za jakieś 5 minut będę. To do zobaczenia.
-Pa..- zakończyłam naciskając czerwoną słuchawkę.
Schowałam telefon do kieszeni by nie latać tam i z powrotem w razie gdyby ktoś dzwonił. Zeszłam schodami na dół i już zabierałam się za oddzielenie białek od żółtek gdy telefon znów zadzwonił. Tym razem była to Kinga.
-No hej. Wreszcie się odezwałaś. Gdzie się wczoraj podziewałaś? Szukałam cię- mówił nie pozwalając jej dojść do słowa. Wiesz jak się martwiłam.
-Hej, nie potrzebnie. Rozbolała mnie wczoraj głowa i postanowiłam pójść do domu, a że Wojtek był tak miły podwiózł mnie.
-Ooo.. Wojtek. Mam nadzieję, że nic mi nie wywiniesz. Jednak mogłaś powiedzieć.
-No tak przepraszam, ale widziałam że dobrze się bawisz i nie chciałam ci przeszkadzać. Jakieś plany na dzisiaj ?
-Jak na razie siedzę z chłopcami a za chwilę spodziewam się gościa-i nagle usłyszałam dzwonek do drzwi- o właśnie przyszedł muszę kończyć odezwę się później- i się rozłączyłam.
Pobiegłam do drzwi i otwarłam. W drzwiach stał Artur i przywitał mnie swoim uśmiechem:
-Cześć.
-Hejka, wchodź- zaprosiłam chłopaka do domu i wskazałam mu na kuchnię gdzie panował nieporządek.
-Widzę, że nie najlepiej idzie ci to gotowanie.
-Cały czas ktoś mi przeszkadza i nie mogę nic zrobić.
-Więc zabierajmy się do roboty.
-Spokojnie, ogarnę to sama. Poradzę sobie.
-Pozwól, że ci pomogę. Uwierz znam się na tym.
-Ta, a skąd niby ?
-Moja mama ma kawiarnie i u niej właśnie są panecakesy. Często mi je robi na śniadanie.
-Okej, zostawiam mistrzowi pole do popisu. Poczekaj, sprawdzę co robią chłopcy i zaraz wrócę.
Chłopcy jednak ani drgnęli dalej siedzieli i oglądali a gdy wróciłam do kuchni Artur już miksował u dosypywał mąki.
-Szybki jesteś.
-Nie zapominaj, masz do czynienie z mistrzem.
Razem wybuchnęliśmy  śmiechem a ja postanowiłam, że trochę tu ogarnę. Schowałam mleko do lodówki a Artur w tym czasie przystąpił do pieczenia. Wyrzuciłam skorupki jajek do kosza i gdy się odwróciłam poczułam mąkę na swojej twarzy. Otworzyłam oczy uśmiechnęłam się i odwzajemniłam się tym samym. Tak właśnie rozpoczęła się bitwa mąką. Mąka rozprószona była po całej kuchni. Latała w powietrzu a my nie przestawaliśmy. Bawiliśmy się jak małe dzieci, zaczęliśmy biegać po kuchni i łapać się. W pewnym momencie Artur złapał mnie i nasze twarze się spotkały.Poczułam zapach jego perfum, który wcześniej nie czułam. Były delikatne i zmysłowe. Strasznie mi się spodobały. Położył swoje ręce na mojej talii i przybliżył mnie do siebie. Nasze usta dzieliły centymetry. Zapach stawał się coraz intensywniejszy, moje serce zaczęło być jak szalone i nie myślałam o niczym.  Czułam krew która pływała w moich żyłach i oddech który stawał cię coraz cięższy. Delikatnie musnął moje usta a ja próbowałam to odwzajemnić gdy nagle......

środa, 27 lutego 2013

3 Rozdział

zobaczyłam rozpędzone auto jadące prosto na nas. Artur zobaczył to samo i odepchnął mnie na bok. Upadłam na szczęście na trawę jednak on nie zdążył odskoczyć i auto troch go poturbowało. Jednak chłopak wstał otrzepał się podszedł pode mnie i podał mi rękę.
-Nic ci nie jest?-pytał zmartwiony.
-Mi nic jednak to ja powinnam się pytać czy tobie nic nie jest.
-Wszystko jest okej, jedynie mogę mieć trochę siniaków. Jestem zawodowym kaskaderem. Ćwiczę troche parkour.
-Wow. Zaskoczyłeś mnie.
-No i jeszcze nie raz na pewno cie zaskoczę-powiedział z uśmiechem brunet.
-Okej, teraz muszę już iść. Jeszcze raz dziękuję za podprowadzenie. To do zobaczenia.
-Na pewno nastąpi to niedługo-chłopak powiedział pod nosem. To cześć.
Artur poszedł w swoja stronę a ja weszłam do domu. Starałam się wejść jak najciszej by nie obudzić cioci. I udało mi się. Weszłam jak najciszej do domu i od razu poszłam do pokoju. Ściągnęłam ubranie, ubrałam piżamę i położyłam się na łóżku. Była już 1:30, a że byłam bardzo zmęczona od razu zasnęłam.
Rano obudziło mnie pukanie do drzwi.
-Klara, wstawaj. Ja jadę do pracy a z dzieciakami nie ma kto zostać. Opiekunka dzisiaj nie mogła przyjść bo miała jakieś badania.Musisz się nimi zająć. Ja wychodzę za 10 min. Słyszysz wstawaj!-krzyczała ciotka na cały dom.
Ja nakryłam na siebie poduszkę, próbując dalej spać. Nagle do mojego pokoju wpadli bliźniaki i zaczęli skakać po łóżku. Zgoniłam ich i zaczęłam na nich krzyczeć co poskutkowało i poszli oglądać bajki. Byłam strasznie zmęczona. Była dopiero 8:30, a ciocia już mnie obudziła. No nic taki los. Zeszłam z łóżka z oczami jeszcze zamkniętymi. Ubrałam spodenki oraz koszulę, która leżała na oparciu krzesła i zeszłam do nich na dół. Schodząc po schodach próbowałam otwierać oczy, co pomału udawało mi się. Zeszłam na dół, chłopcy oglądali bajki a ja postanowiłam zrobić sobie śniadanie. Zrobiłam kilka tostów zjadłam je i posprzątałam po sobie. Kazałam chłopcom oglądać bajki a ja poszłam ogarnąć pokój. Nie zajęło mi to długo, gdyż takie bałaganu nie było. Po chwili rozległ się dźwięk telefonu. Był to sms od....

wtorek, 26 lutego 2013

2 Rozdział

Zobaczyłam chłopaka i dziewczynę w dość jednoznacznej sytuacji. Jednak to nie była Kinga i Wojtek. Kamień spadł mi z serca. Ucieszyłam się, że to nie była moją przyjaciółka z chłopakiem, w którym się zabujałam. Pospiesznie zamknęłam drzwi i postanowiłam pójść do domu. Wychodząc od Konrada zatrzymał mnie jakiś chłopak:
- Ty już wychodzisz ?
- Tak, trochę jestem zmęczona i pójdę już do domu.
- Przepraszam nie przedstawiłem się, Artur- rzucił chłopak z uśmiechem na twarzy.
- Klara miło mi.
-Może pozwolisz że cie odprowadzę ?
-Okej, czemu nie.
Chłopak przepuścił mnie w drzwiach i udał się ze mną do domu. Była noc jednak było dość jasno z powodu gwieździstego nieba. Szliśmy ulica a drogę oświetlały lampy. Nagle przeleciał lekki dreszczyk przez moje ciało.
-Zimno ci, masz gęsią skórkę. Poczekaj, dam ci moja bluzę-chłopak zdjął swoją szarą bluzę a ja nie patrząc na nic zabrałam ją i podziękowałam. Przechodziliśmy przez  rzekę, gdy nagle zatrzymałam się i zaczęłam wgapiać się w księżyc. Nagle, naszły mnie dziwne myśli. Pierwszy raz zastanawiało mnie gdzie mogą być moi rodzice i kim oni są. Wgapiałam się tak w księżyc i trwaliśmy w ciszy gdy nagle ciszę przerwał Artur:
-Coś nie tak?-spytał swoim ciepłym głosem.
-Nie, wszystko jest okej.Możemy iść dalej.
Jak powiedziałam tak też zrobiliśmy. Szliśmy dalej a Artur zaczął rozmowę. Wypytywał mi się o wiele rzeczy i tak nawiązaliśmy kontakt. Artur zrobił na mnie ogromne wrażenie i choć na chwilę przestałam myśleć o Wojtku i o Kindze. Rozmawiało nam się bardzo dobrze lecz w końcu dotarliśmy pod mój dom. Ulica przy której mieścił się mój dom nie była oświetlona toteż jedyne światło jakie było to gwiazdy i księżyc. Stanęliśmy przed furtką do mojego domu dość blisko siebie gdyż było ciemno. Jeszcze przez chwilę rozmawialiśmy i nadszedł czas na pożegnanie.
-To ja będę już leciał, bo wracam jeszcze do Konrada.
-Okej, dziękuję za podprowadzenie pod dom i za bluzę-kontynuowałam ściągając bluzę.
-Mógłbym liczyć na twój numer?-spytał zawstydzony chłopak.
Trochę mnie to zaskoczyło jednak po chwili dodałam:
-Nie ma sprawy, daj telefon to zapiszę.
Chłopak podał mi telefon i wpisałam mu numer następnie schował go do kieszeni. W pewnym momencie poczułam jego oddech na sobie. Dostałam lekkiej gęsiej skórki gdyż za ciepło nie było. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam usta chłopaka. Zamknęłam oczy próbując odwzajemnić to jednak. Nasze usta dzieliły milimetry. Już czułam jego delikatną wargę dotykającą moją gdy nagle....

poniedziałek, 11 lutego 2013

1 Rozdział





 - Podoba mi się pewna dziewczyna, i za bardzo nie wiem jak jak jej to powiedzieć. Momentalnie serce mi stanęło i myśl mnie ogarnęła, że to ja. Cieszyłam się po mimo, że nie wiedziałam na pewno. Popatrzyłam uśmiechnęłam się, a on kucał i głowę miał spuszczoną w dół.
-Może tak po prostu powiedz jej co czujesz. Może jej też będzie zależało i stworzycie idealny związek. Ciągnęłam mając dalej że chodzi tu o mnie.
- Ale jesteś pewna? Spytał z nadzieją.
- Tak. Uważam, że jesteś fajnym chłopakiem i każda dziewczyna chciałaby mieć takiego.
Siedzieliśmy jeszcze długo przy huśtawce. Po chwili z domu dobiegły głośne krzyki co oznaczało, że do domu wróciła ciocia. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Była 22:30 więc od razu poszłam spać, gdyż jutro mieliśmy zakończenie roku. Starałam się tak wejść by nie spotkać się z ciocią, by znów nie było awantury. Weszłam do pokoju i od razu spojrzałam na telefon. Oczywiście kilka wiadomości od Kingi. Odpisałam jej, przebrałam się w piżamę i położyłam spać. Byłam strasznie zmęczona, zaczęłam myśleć jeszcze o dzisiejszej rozmowie z Wojtkiem, jednak nie skończyłam bo zasnęłam. O 7:30 dzwonił budzik. Apel zaczynał się dopiero o 9:00, ale musiałam się przyszykować. Zjadłam śniadanie, ubrałam się a o 8:30 przyszła po mnie Kinga. Razem poszłyśmy do szkoły i po drodze opowiadałam jej wczorajsze spotkanie z Wojtkiem. Kinga wiedziała ze on mi się podoba, jednak ona tego też nie ukrywała przede mną. W końcu przyjaciółki powinny wiedzieć o wszystkim. Apel minął dość szybko i już po apelu wszyscy wybiegliśmy z krzykiem ze szkoły. Wszyscy staliśmy przed szkołą i obmyślaliśmy co dzisiaj będziemy robić. Zdecydowaliśmy ze najpierw pójdziemy do parku i tam resztę uzgodnimy. Jak postanowiliśmy, tak też zrobiliśmy. Było nas dość spora grupa, wśród nich był także Wojtek. Usiadłam z Kinga na ławce a reszta usadowiła się gdzie tylko było wolne. Wojtek usiadł obok Kingi i jaka nigdy wcześniej zaczął z nią rozmawiać. Trochę było to dla mnie dziwne z jednej strony ale w końcu każdy może sobie porozmawiać. Wszyscy wygłupialiśmy się i było śmiesznie. Po paru godzinach, Konrad kolega z klasy zaproponował, że może iść do niego do domu bo ma wolną chatę, tak też zrobiliśmy. Zamówiliśmy sobie pizze, chłopcy poszli po piwa a reszta siedziała i rozmawiała. Wypiliśmy dość sporo jednak nie było to znów tyle żeby być pijanym. W pewnym momencie zorientowałam się, że nie ma Kingi i Wojtka. Zaczęłam się rozglądać, jednak nigdzie ich nie było.Postanowiłam, że ich poszukam.Wstałam i zaczęłam zwiedzać dom.
-Ej, Daria nie wiesz gdzie się podział Wojtek z Kingą?
- Nie wiem, ale ich już nie widziałam od pewnego czasu.
Postanowiłam, że będę pytała dalej. Po drodze spotkałam Konrada i Olka.
- A wy nie widzieliście Kingi z Wojtkiem?
- Nie, ale wydaję mi się że ktoś wchodził do sypialni rodziców- odparł Olek.
Nie to nie mogła być prawda. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Jednak to nie było pewne. Musiałam to sprawdzić. Szłam dalej korytarzem w poszukiwaniu sypialni. Otwierałam to coraz więcej drzwi jednak nigdzie nie mogłam znaleźć jej. Nagle usłyszałam dziwne odgłosy dobiegające z końca korytarza gdzie znajdowały się ostatnie drzwi. Serce zaczęło mi mocniej bić. Odwróciłam się by sprawdzić czy nikogo nie za mną. Na szczęście byłam sama. Wolnymi krokami zmierzałam w kierunku drzwi. Podłoga zaczęła  skrzypieć więc musiałam byś strasznie ostrożna by nikt mnie nie usłyszał. Wreszcie stanęłam przed dużymi białymi drzwiami, z których dochodziło odgłosy. Moje serce waliło jak szalone. Nie wiedziałam co w tamtej chwili mam robić.Wzięłam kilka głębszych wdechów chwyciłam za klamkę i nacisnęłam.

niedziela, 10 lutego 2013

Prolog

   

      Dobiegał koniec roku szkolnego a ja poszukiwałam pracy na wakacje.Ze szkoły wracałam z Wojtkiem jednak musiałam wstąpić do kiosku by kupić kilka gazet z ogłoszeniami.Wojtek poszedł do domu a ja wybrałam kilka, zapłaciłam pani w okienku, spakowałam je do torby i ruszyłam do domu. Miałam 18 lat i kończyłam liceum. Nie miałam rodziców, to też zajmowała się mną moja przybrana ciocia. Zaadoptowała mnie gdy miałam roczek. Sama nie wiedziała jak się nazywali moi rodzice a mnie też nigdy to nie interesowało.Wracałam sama ze szkoły, gdy nagle rozległ się dźwięk dzwonka telefonu. Wyjęłam telefon z torby i odebrałam. Była to moja ciocia, bo chciała się dowiedzieć kiedy będę w domu. Przechodziłam już przez pasy na drugą stronę ulicy gdzie mieścił się mój dom, gdy nagle podbiegł jakiś mężczyzna w kapturze i wyrwał mi torebkę z ręki. Zaczęłam krzyczeć i biec za złodziejem jednak on był szybszy i sprawniejszy i już po 5 min biegu znikł za drzewami. Z torebki na szczęście wyjęłam telefon więc chociaż tyle mi pozostało. Wróciłam wkurzona do domu, a że miałam trudny charakter od razu na wstępie pokłóciłam się z ciocią. Wybiegłam na górę do swojego pokoju, zatrzasnęłam drzwi, rzuciłam się na łóżko po czym zaczęłam płakać. Nie wiem, w którym momencie zasnęłam ale gdy się obudziłam było dość późno. W domu było totalna cicha, po mimo że mieszkałam wraz z bliźniakami Jasiem i Krzysiem. Mieli po 4 latka. Najwidoczniej musieli pójść z ciocią na plac zabaw. Zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie kolacje. Zaglądałam do lodówki gdy telefon zadzwonił odebrałam ii.. w słuchawce było głucho. Pomyślałam że, ktoś numer pomylił a jeśli będzie to coś ważnego to zadzwoni jeszcze raz. Odłożyłam telefon, zjadłam kanapki i poszłam się umyć.  Zajęło mi to 10 min.Ubrałam piżamę, wzięłam laptopa i położyłam się na łóżku. Od razu po zalogowaniu posypało się mnóstwo wiadomości, jednak najbardziej ucieszyła mnie wiadomość od Wojtka,  chłopaka ze treningów i szkoły. Razem trenujemy siatkówkę już od 5 lat. Nie ukryję tego ze podobał mi się. Następna wiadomość była od mojej przyjaciółki Kingi. Odpisałam wszystkim na wiadomości, a to co najlepsze zostawiłam na koniec. W wiadomości Wojtka była propozycja na wspólny spacer dziś o 21:00. Ja już siedziałam w piżamie jednak zależało mi na nim, odpisałam że zgadzam się i żeby był o 21:00 pod huśtawką w moim ogrodzie. Zamknęłam laptopa, założyłam czarne leginsy, turkusowy sweterek oraz granatowe conversy. Włosy spięłam w koka i wyszłam. Nie musiałam czekać długo, gdyż po 5 min Wojtek przybył na miejsce. Wydawał się strasznie zdenerwowany jednak pomyślałam, że może mi się wydawać gdyż było ciemno. Ja siedziałam na huśtawce lekko się kołysząc a Wojtek zmierzał w moim kierunku. Po chwili poczułam jego usta na moim policzku, jednak oddychał strasznie ciężko, jakby za chwilę miał wyznać coś bardzo ważnego.Ukucnął przede mną i powiedział :
         - Hej Klara, nie zimno ci ?  Mówiąc to widać było, że leży coś na rzeczy. W końcu kto w ciepły                     letni pyta się czy nie zimno.
        -Hejka, jest idealnie.Wojtek czy z tobą wszystko okej?- spytałam trochę przejęta.
        -Tak, a właściwie to nie.Muszę ci coś wyznać.
         Moje serce zaczęło mocniej bić i nie wiedziałam co mam robić. Poczułam, że zaraz stanie się coś                    co może zmienić moje życie diametralnie.
         -Bo wiesz..- zaczął.